Wstęp piosenki – jaka jest Wasza strategia?

with Brak komentarzy

buty

Prawda jest taka: goście zapamiętają początek, koniec i ewentualny finał Waszego Pierwszego Tańca w postaci podnoszenia lub innej figury z „efektem WOW”. Są to 3 fragmenty, których każdy szczegół trzeba dokładnie dopracować. W tym wpisie opowiem Wam o wstępie, który warto dobrze zaplanować.

W zależności od tego, jaką piosenkę wybraliście, wstęp piosenki może być dłuższy, krótszy lub w ogóle go nie ma. W większości piosenek jest to tzw. przygrywka, czyli melodia, która poprzedza rozpoczęcie zwrotki czy innej formy wokalu danego utworu. Średnia długość tej części tańca trwa ok. 20-30 sekund. 

Jaką strategię przyjąć na wstęp?

Wszystko zależy do tego, z jakiej pozycji (względem siebie) chcecie rozpocząć swój taniec. Ja polecam poświęcić wstęp piosenki na eleganckie wejście na salę, podejście do siebie, wzajemny ukłon, pocałunek w rękę, ustawienie się do „pozycji startowej” lub po prostu zatańczenie czegoś prostego.

Co będzie najlepsze dla Was? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musicie w pierwszej kolejności zastanowić się, jak chcielibyście rozpocząć swój taniec. Poniżej zamieszczam najbardziej popularne propozycje:

  • wchodzicie jednocześnie, ale osobno (np. z dwóch końców sali) i spotykacie się na środku parkietu, zanim zaczniecie tańczyć partnerka wykonuje jakiś obrót lub „zawija się” i wpada w ramiona partnera,

  • wchodzicie na parkiet razem, trzymając się za ręce, a następnie ustawiacie się i po prostu zaczynacie tańczyć w parze,

  • jedno z Was stoi na środku, a drugie do niego/niej podchodzi, kilka sekund trwa krótka gra aktorska, aby niepostrzeżenie ustawić się do pierwszych kroków tańca,

  • oboje stoicie na środku i zaczynacie tańczyć już od pierwszych taktów muzyki, po prostu bez wstępu,

  • robicie show: jedno tańczy solówkę (która jest bardziej grą aktorską niż tańcem), drugie dołącza lub oboje zaczynacie tańczyć osobno, a może jeszcze jakieś inne niespodzianki?

Jaki powinien być początek Waszego Pierwszego Tańca? Prosty. Dlaczego? Ponieważ pierwsze sekundy to największy stres. Dajcie sobie czas oswoić się z parkietem, publicznością, własnymi emocjami. Nigdy nie polecam wybierania trudnych, skomplikowanych figur w pierwszych sekundach piosenki. Zaawansowane figury wymagają największego wysiłku zarówno fizycznego i psychicznego. Jeśli na „dzień dobry” wykonacie spektakularne podniesienie lub zaczniecie wirować do walca wiedeńskiego, po 30 sekundach będziecie spoceni (zwłaszcza Pan Młody, jeśli tańczy w marynarce). Jeśli się spocicie na samym początku, mogą Wam się ślizgać dłonie, co stanowi utrudnienie w przypadku niektórych figur. Poza tym pozwólcie publiczności się rozgrzać. Dajcie czas spóźnialskim, aby zdążyli przybiec na najciekawszą część.

Jeżeli wybrana przez Was piosenka nie ma wstępu, to po prostu jako pierwsze figury zatańczcie coś zupełnie prostego, aby pierwszy, najgorszy stres Was w tym czasie opuścił. Bez względu na to, czy czujecie się dobrze na parkiecie, czy nie, moment w którym czekacie na pierwsze dźwięki piosenki, będzie obfity w emocje. Bez obaw, ten najgorszy, paraliżujący stres minie jak tylko zaczniecie tańczyć. Nawet profesjonalni tancerze przed wejściem na parkiet czują adrenalinę, a co dopiero osoby, dla których taneczny występ przed publicznością nie jest chlebem powszednim. Nie utrudniajcie więc sobie zadania i na początek zatańczcie coś prostego, w czym czujecie się zupełnie pewni, a prawdopodobieństwo pomyłki jest minimalne.

W dalszej części choreografii kolejne figury już mogą być bardziej ambitne. Najtrudniejsze jest pierwsze pół minuty, potem możecie podbijać parkiet 🙂

To tyle jeśli chodzi o wstęp. Co po nim? O tym przeczytacie w kolejnych wpisach.

Zostaw Komentarz